Ostatnimi czasy wśród
twórców gier pojawiła się moda na tworzenie produkcji w klimacie zombie,
zmutowanych potworów czy też umarłych, którzy nie do końca zginęli. Sam nie przepadam za takimi klimatami, ale postanowiłem, że
podejmę się wyzwania i zagram w grę tego typu. Pod rękę został podsunięty mi tytuł Dead Space i go dla Was zrecenzuję.
Fabuła w grze Dead Space
Dead Space reprezentuje gatunek survival horror. Taki rodzaj gier tym się charakteryzuje, że
musimy zrobić wszystko, aby nas bohater przetrwał. W tej produkcji
należy zabijać zmutowane potwory. Tak naprawdę potwory te
są martwą załogą jednego ze statków górniczych. Isaac
(tak nazywa się bohater, którym kierujemy) jest inżynierem i ma
zadanie zbadać statek i sprawdzić, czy ktoś zdołał przeżyć.
Oprócz tego, że zmusza go do tego rozkaz, to również przybywa
tutaj z powodu miłości do jeden z członkiń zespołu. Tak
właściwie to jest streszczenie całej fabuły gry później tak
naprawdę chodzi już tylko o samo zabijanie potworów.
Zabijanie, zabijanie i jeszcze raz zabijanie
Już
od samego wejścia na pokład napotykamy pierwszych przeciwników,
których trzeba zlikwidować. Nie powiem, bo na początku faktycznie
było to dość trudne. Większość graczy przyzwyczajona jest do
tego, że trzeba strzelać obojętnie którą
część ciała. Ja też właśnie byłem z tej grupy graczy, jednak
później dowiedziałem się, że w Dead Space należy strzelać w
kończyny potworów, aby szybciej ich zabić. Faktycznie odkrycie to
spowodowało, że gra stała się przyjemniejsza i nie musiałem tak
bardzo martwić się o amunicje. Tej na poziomie normalnym jest dość
dużo i nie powinno jej nikomu zabraknąć. Na wyższych poziomach
jest trudniej i naprawdę trzeba myśleć nad każdym strzałem, aby
przypadkowo nie zabrakło nam pocisków. Do zgładzenia mamy różnorakie
potwory. Jedne są bardziej wymagające, drugie mniej ale po kilku
godzinach gry znajdziemy sposoby, aby zabić każdego
z nich.
Mimo, że w grze tak naprawdę chodzi tylko o zabijanie, to nie staje się
ona monotonna. Myślę, że jest to zasługą zbudowanego klimatu
przez twórców gry. Dość ciemne pomieszczenia, dużo ciał i
ogromna ilość krwi powoduje szybsze bicie serca. Poza tym ścieżka
dźwiękowa została tak nagrana, aby nie zdradzać skąd idzie na nas
przeciwnik. Nie raz się zdarzało, że idę dość pewnie, a tu
nagle wyskakuje mi jakiś potwór za plecami. Zawał serca
gwarantowany :P. Aby jeszcze bardziej zwiększyć ten klimat
proponuje granie na słuchawkach, wieczorem i w samotności.
Naprawdę wtedy gra robi się jeszcze bardziej dramatyczna.
Co oprócz zabijania
Pierwsze co oprócz krwawej
jadki wpadło mi w oko to sposoby nawigacji. Oprócz normalnej mapy
tak jak w większości gier, mamy również możliwość wyświetlenia
ścieżki na podłodze pokładu. Droga wyświetla się nam za pomocą
niebieskiej linii. Jest to dość wygodna opcja, ponieważ nic nam
nie zasłoni ekranu gry i będziemy mogli reagować w szybki sposób
na ataki.
Druga rzecz, która mi się
spodobała to ulepszenia broni oraz kombinezonu. Sama możliwość
ulepszana broni nie zrobiła na mnie żadnego wrażenia, ponieważ
jest ona dostępna w wielu grach, ale wpadł mi w oko sposób
ulepszenia tej broni oraz kombinezonu. Nasz oręż wkłada się do
warsztatu i widać jak przemieszcza się po niej promień ulepszający
broń. Kombinezon modyfikuje się jeszcze bardziej efektownie i nasz
bohater wchodzi do maszyny.
Kolejna rzecz, która wydaje
mi się godna odnotowania to grafika oraz soundtrack. Grafika jest
naprawdę bardzo ładna. Odwzorowanie statku oraz zniszczeń może robić
wrażenie. Soundtrack, który dołączony jest do tej gry buduje dodatkowo
napięcie oraz grozę.
Ostatnią rzeczą, która była
dla mnie zaskoczeniem są walki w zerowej grawitacji. Występują one
dość często i naprawdę dają fajny efekt.
Podsumowanie
Parę rzeczy zrobiło na mnie
wrażenie w tej grze. Mimo wszystko produkcja nie spodobała mi się
najbardziej. Po dłuższym czasie naprawdę gra się dość ciężko
i musiałem zmuszać się, aby dociągnąć ją do końca.
Jeżeli ktoś lubi taki rodzaj gry, to na pewno zrobi ona na nim
wielkie wrażenie i będzie miał z niej przyjemność.
Plusy:
|
Minusy:
|
|
|
Ocena
końcowa: 6/10


Całkowicie zgadzam się ze zdaniem Leszka. Gra ma naprawdę parę fajnych elementów, ale czasem ma się ją ochotę wyłączyć. Niektóre pomysły z gry są dosyć często używane na nowszych grach co też dla samego Dead Space jest wielkim wyróżnieniem. Jednak fabuła leży całkowicie. I w sumie za same bajery gra dostaje 6/10.
OdpowiedzUsuńKilka kwestii, ponieważ wydaje mi się, że nie bardzo skupiłeś się na tym o czym jest gra:
OdpowiedzUsuńIsaac Clarke, czyli główny bohater jest częścią misji naprawczej, nie wiedzieli z góry, że coś się stało. Sam główny bohater zgłosił się na ochotnika, nie z rozkazu, z powodu wideo-wiadomości od swojej ukochanej. Co do przeciwników, są to Nekromorfy, nie zmutowane potwory. Nie wspomniałeś nic o halucynacjach, o samym Znaku również, który jest głównym powodem tej całej rzezi. HUD w grze jest nowością wśród gier, bo włączanie jakiegokolwiek aspektu: mapy, uzbrojenia czy warsztatu nie pauzuje gry, co jest sporą zaletą i nie psuje immersji. System strzelania polega na rozczłonkowywaniu przeciwników, czego nie podkreśliłeś ;)'
Gra jest sporym wyzwaniem, pierwszy Dead Space to mieszanka jumpscare'ów i dobrego klimatu horroru, czego zabrakło w kolejnych częściach. Fabuła istnieje, wystarczy odsłuchiwać audiologi, czytać textlogi, albo wsłuchiwać się w konwersacje naszych sojuszników. Nie podoba mi się taka okrojona recenzja, pominąłeś wiele aspektów, a parę jest po prostu niezgodne z prawdą :)
Nekroformy to zmutowani ludzie, którzy generalnie nie żyją... Jak dla mnie zmutowane potwory brzmi ok, gdyż ludzi to już raczej nie przypomina. Halucynacje i znak wydają mi się spojlerem, więc logiczne, że nie wspomniał. Grając pierwszy raz nie chciałbym wiedzieć, że bohater będzie miał halucynacje... To zepsułoby późniejsze zaskoczenie i mindfck. Znak też nie jest znany od początku, więc to także spojler, gdyż po przejści połowy gry, nie ma o nim wielu znaków :P. Systemu rozczłonkowywania uważam, za słusznie niepodkreślony, gdyż jest to znane już od czasu takich tytułów jak Soldier Of Fortune. Może nie było to konieczne do zabicia przeciwnika jak tutaj, ale było to możliwe i także sprawiało, iż niemilcy żegnali się z tym światem. Czytałem audiologi i szukałem znajdziek. Mimo to, moim zdaniem, gra jest słaba jak barszcz z dworca (fabularnie). A i tak wysoką ocenę uzyskała tylko dzięki nowości w HUD'zie oraz klimacie zaszczucia. Jumpscare'y bardziej mnie denerwowały, niż wywoływały strach, gdyż jest to jeden z najtańszych motywów na "wywołanie przerażenia". Uważam, iż recenzja pokazuje wszystkie najważniejsze rzeczy (poza HUD'em, który niestety w sporej części został pominięty) i generalnie jest dobra. Zgadzam się z jej autorem.
OdpowiedzUsuń