Witam Was wszystkich Drodzy przyjaciele i zapraszam na niesamowity rejs, najpiękniejszym statkiem przyjaźni, w poszukiwaniu najwspanialszej przygody. Wypatrujmy piratów, sztormów i cukierkowych wysp! I pamiętajcie: "bądźcie mili"!
Jeśli jeszcze nie widzieliście zapowiedzi najnowszego dziecka studia The Behemoth, to bardzo zachęcam do obejrzenia, gdyż nie ma słów, które byłyby w stanie tak dokładnie opisać przygód, jakie czekają nas w tej produkcji. A jest to jedna z najlepszych produkcji w jakie miałem przyjemność grać.
Betrayed By Hatty
Gra zaczyna się od wyprawy przyjaciół w poszukiwaniu przygody! Każdy jest tu bratem, a "najprzyjaźniejszym" jest Hatty Hattington. Zawsze uśmiechnięty i przyjaźnie nastawiony opiekuje się wszystkimi, którzy chcą wstąpić na pokład jego statku.
Z powodu mocnego sztormu, statek przyjaźni - SS Friendship rozbija się o brzeg wyspy, na której panują bardzo rozwinięte koty. Udało im się pojmać Hatty'ego i opętać go za pomocą dziwnego, magicznego, złego cylindra, a wszystkich pozostałych pasażerów uwięzić.
I Won't Leave Him Behind
W tej platformówce wcielamy się, a jakże, w jednego z więźniów, których złe koty wykorzystują do rozrywki. Ale nie popuszczajcie wodzy wyobraźni, gdyż to wszystko jest na najwyższym poziomie kulturowym. Otóż dostąpiliśmy zaszczytu wzięcia udziału w sztuce teatralnej, a naszymi widzami są kociaki, przyodziane w eleganckie garniaczki.
Nie jest jednak tak pięknie, jakby się mogło wydawać, gdyż rekwizytami są mordercze maszyny, oraz śmiercionośne przeszkody, a jedyną rzeczą, którą nasza postać musi zrobić, to przeżyć. Hatty natomiast obserwuje wszystko z góry, manipulowany przez złe moce.
Sorting Things Out...
Skoro musimy przeżyć, to co powinniśmy robić, aby nam się to udało? Po pierwsze: unikać kolców i innych smiercionośnych narzędzi. Po drugie: zebrać conajmniej trzy zielone klejnoty, które otworzą nam wyjście.
Gra podzielona jest na siedem epizodów i dwa tryby. Tryb "normal" oraz "insane". O ile "normal" jest bardzo przyjemnym trybem, przy którym można się i zrelaksować i dobrze bawić, tak "insane" był robiony zdecydowanie dla lubiących wyzwania graczy. Za jeden z mniejszych przykładów mogę podać fakt, iż jeśli w trybie normalnym zginiemy, to odradzamy się kawałek dalej. Jeśli bawimy się jednak trybem szalonym, to śmierć oznacza rozpoczęcie zabawy na nowo. Wracając do epizodów: każdy z nich ma jedenaście obowiązkowych przedstawień, plus trzy wyzwania czasowe. Jak wiadomo - im dalej jesteśmy, tym dostajemy coraz to trudniejsze zadania. Klejnoty są rozmieszczone w trudniej dostępnych miejscach, a niektóre są nawet ukryte.
Nie tylko niektóre klejnoty są tu niedostrzegalne. W każdym epizodzie mamy dostęp do bonusowego poziomu. Jednak, aby go odkryć, trzeba być spostrzegawczym i nie skupiać się wyłącznie na ukończeniu danego przedstawienia.
Dodatkowo podczas gry zawsze mamy możliwość zdobycia jednej włóczki na level. Tak. Włóczki. Jeśli uzbieramy ich pięć to możemy wymienić je na broń w "Gift Shop'ie". Po co broń? Nie tylko kolce, czy dekompresujące działa staną nam na drodze, ale także chcące nas zabić wielkie zwierzaki i roboty oraz mające nam przeszkadzać koty.
Co w takim wypadku dostajemy za klejnoty? Więźniów. Podczas pierwszego odpalenia gry mamy tylko cztery głowy do wyboru: okrągłą, kwadratową, trójkątną i walcowatą. Za klejnoty, na początku w liczbie dziesięciu, potem piętnastu i ostatecznie dwudziestu, możemy powiększyć naszą kolekcję więźniów, by ostatecznie grać taką osobistością, jaką uważamy za najładniejszą, czy najśmieszniejszą, czy jak wolicie :). Klejnotów natomiast możemy zebrać do siedmiu za każde przedstawienie oraz zmieszczenie się w określonym czasie. Wszystkie skarby + włóczka + dobry czas skutkują dostaniem stopnia A++ i otrzymania nagrody. Czasem także pojawia się nasz przyjaciel Hatty zostawiając w losowym miejscu złoty kapelusz, który, jeśli doniesiemy go do mety, zasila nasze konto o kolejnych dziesięć jednostek waluty.
Gettling Warmer
Dodatkowo, poza sporą możliwością personalizacji (naprawdę dużo główek + dwie bronie do wyboru), piękną otoczką przyjaźni i złych kotów, do pieca dorzuca narrator. Nie wiem, gdzie znaleźli takiego geniusza, ale całą grę prowadzi rewelacyjnie.
Podczas opowiadania fabuły jest żywy i zdecydowanie przyciąga nie tylko gracza, ale także inne osoby siedzące w niedalekiej odległości. Często poza opowiadaniem samej fabuły dodaje swoje pięć groszy opowiadając o rzeczach zupełnie nieistotnych, czy zamiast ścieżki dźwiękowej sam "robi" dźwięki, które nie dość, że rozśmieszają widza, to jeszcze zwiększają klimat komizmu całej gry.
Podczas samej rozgrywki możemy usłyszeć go jak mówi do nas rzeczy typu: "nie umieraj". Oczywiście dopiero wtedy, gdy się topimy. Ponadto w każdym ukrytym poziomie zamiast normalnej ścieżki dźwiękowej, słyszymy właśnie tego narratora, wydającego z siebie dźwiękopodobne słówka, które potęgują dobrą zabawę.
Co do samej ścieżki dźwiękowej: nie jest to konkretny gatunek muzyczny. Cała muzyka została skomponowana mistrzowsko i dopasowuje się do sytuacji. Każdy kawałek jest niezwykle melodyjny i wciągający, tworzący odpowiedni klimat do właściwej sytuacji. Mimo tego, że słuchałem tych utworów przez ładnych parę godzin to nie jestem nimi znudzony i często podśpiewuję je sobie z uśmiechem na twarzy.
I'll Save You Hatty!
Jednak nie wszystko złoto co się świeci, więc i tu błędów nie unikniemy. Na wstępie, bardziej lekką upierdliwością, niż samą wadą jest fakt, iż domyślnie nie mamy ustawionego pełnego ekranu. Niezbyt często spotyka się przy takich tytułach dzieła, które odpalane są w małych okienkach, a jeśli już taki spotkamy, to gra okazuje się średnia, lekko mówiąc. Jednak dobrze, iż okazało się to tylko przesadnym strachem z mojej strony.
Z błędów dających się bardziej we znaki jest widoczny przez cały czas kursor. Podczas zabawy nie używamy myszki ani przez chwilkę. Kursor natomiast jest i sprawia, że uwaga zamiast na grze, skupia sie na jego pozycji. Jednak z wad technicznych, najgorszą jest brak możliwości zmiany ustawień pada. Przy włączeniu tytułu, przed samym menu pokazuje nam się obraz, mówiący, że twórcy rekomendują grę na padzie. Zapomnieli jednak o tym, aby dać później możliwość zmiany ustawień. Jako, że mój przycisk "start" odmówił posłuszeństwa, a klawiatura stanowi tu osobny kontroler, tak jeśli grę zaczynamy padem i staramy się wyjść przyciskiem esc na klawiaturze to gra informuje nas o tym, że inny gracz jest obecnie podłączony. Tym sposobem z gry wychodziłem dzięki pomocy klawiszy ctrl+alt+delete.
Niestety narrator także nie jest idealny i często bywało, iż używał bardziej potocznych słów (gra bez polskiego tłumaczenia), w momentach, kiedy mówił bardzo szybko. Jako, że mój angielski perfekcyjny nie jest, ciężko było mi wyłowić znaczenie z kontekstu i przepadało mi całe zdanie.
Co do możliwości personalizacji: jest ich sporo. Ale same główki po jakimś czasie (mam na myśli podwyżkę ceny) zaczynają być zbyt drogie. Tym bardziej, że za kolejne przejście tego samego przedstawienia nie dostajemy już diamentów. Tym samym po ukończeniu kampanii mamy odblokowanych ledwo ponad jeden kształt główek bohaterów. Oczywiście za zdobywanie na poziomie "normal" i "insane" klejnoty dostajemy oddzielnie. Dodatkowo też możemy zdobyć klejnoty podczas gry wieloosobowej.
We Come Here Together
Skoro jesteśmy przy grze wieloosobowej... To właśnie tutaj jest największa przyjemność z gry. Dzięki tej możliwości wszystkie niedociągnięcia i problemy bledną, bo poziom adrenaliny i endorfin podczas zabawy wzrasta do niesamowicie wysokiego poziomu.
Z przyjaciółmi możemy grać w kampanię, jak i poszczególne wyzwania. Przy czym w kampanii tylko z jednym znajomym, a w wyzwaniach może być aż czterech graczy. Dodatkowo twórcy poszli użytkownikom trochę na rękę i aby grać z najbliższymi nie musimy zakładać kolejnego konta Steam i kupować kolejnego egzemplarza gry, a wystarczy podłączyć do komputera dwa pady albo jednego pada i klawiaturę. Oczywiście nie wyklucza to możliwości gry za pośrednictwem Steama, ale daje nam możliwość gry w cztery osoby, na tylko dwóch komputerach.
Misje w kampanii są bardzo podobne do tych z wersji jednoosobowej, ale pozmieniane są tak, aby tylko współpracą można było je przejść. Nie przeszkadza to jednak w częstym przyjacielskim prztykaniu w nos i np. spychaniem naszego towarzysza z krawędzi do wody, lub zostawieniem go na pastwę kotów. Przynajmniej na poziomie "normal". Za przejście każdego przedstawienia w trybie multi także dostajemy klejnoty i co jest wielkim plusem: nie dzielimy się nimi a dostajemy ich dokładnie po tyle ile było w danym poziomie.
Błyskotki otrzymujemy także za drugi tryb gry wieloosobowej - arenę. Zbieramy znajomych, wybieramy wyzwanie i ścieramy się w grupach dwa na dwa np. w malowaniu bloczków na których stoimy - im więcej bloczków w kolorze naszej drużyny, tym więcej punktów uzyskujemy. Po każdym wyzwaniu obydwie drużyny dostają walutową nagrodę - adekwatną do wygranej.
Na wypadek, gdyby gracze uznali, iż to i tak mało, twórcy dali możliwość tworzenia własnych poziomów, a także gry w plansze stworzone przez innych uczestników zabawy. Dzięki temu uzyskujemy nieograniczoną wręcz ilość poziomów do pokonania.
We Will Leave Here Together
Tytuł zdecydowanie godny polecenia, do którego siada się na dwie - trzy godziny conajmniej (oczywiście gra sama w sobie jest o wiele dłuższa). I wystarczy jeden znajomy, aby gra potęgowała wszystkie emocje dostarczone nam podczas rozgrywki.
14,99 euro nie jest może niską ceną, ale zdecydowanie adekwatną do otrzymywanego produktu. Jeśli wiecie, że będziecie grać w to ze znajomym, to istnieje możliwość nabycia dwóch egzemplarzy w cenie 22,99 euro co już jest bardziej atrakcyjne. Ja miałem szczęście i trafiłem na -90% obniżki w czarny piątek, więc brałem bez zastanowienia.
Jeszcze raz polecam wszystkim i mam nadzieję, że spotkamy się na jednym z przedstawień.
Plusy:
W tej platformówce wcielamy się, a jakże, w jednego z więźniów, których złe koty wykorzystują do rozrywki. Ale nie popuszczajcie wodzy wyobraźni, gdyż to wszystko jest na najwyższym poziomie kulturowym. Otóż dostąpiliśmy zaszczytu wzięcia udziału w sztuce teatralnej, a naszymi widzami są kociaki, przyodziane w eleganckie garniaczki.
Nie jest jednak tak pięknie, jakby się mogło wydawać, gdyż rekwizytami są mordercze maszyny, oraz śmiercionośne przeszkody, a jedyną rzeczą, którą nasza postać musi zrobić, to przeżyć. Hatty natomiast obserwuje wszystko z góry, manipulowany przez złe moce.
Sorting Things Out...
Skoro musimy przeżyć, to co powinniśmy robić, aby nam się to udało? Po pierwsze: unikać kolców i innych smiercionośnych narzędzi. Po drugie: zebrać conajmniej trzy zielone klejnoty, które otworzą nam wyjście.
Gra podzielona jest na siedem epizodów i dwa tryby. Tryb "normal" oraz "insane". O ile "normal" jest bardzo przyjemnym trybem, przy którym można się i zrelaksować i dobrze bawić, tak "insane" był robiony zdecydowanie dla lubiących wyzwania graczy. Za jeden z mniejszych przykładów mogę podać fakt, iż jeśli w trybie normalnym zginiemy, to odradzamy się kawałek dalej. Jeśli bawimy się jednak trybem szalonym, to śmierć oznacza rozpoczęcie zabawy na nowo. Wracając do epizodów: każdy z nich ma jedenaście obowiązkowych przedstawień, plus trzy wyzwania czasowe. Jak wiadomo - im dalej jesteśmy, tym dostajemy coraz to trudniejsze zadania. Klejnoty są rozmieszczone w trudniej dostępnych miejscach, a niektóre są nawet ukryte.
Nie tylko niektóre klejnoty są tu niedostrzegalne. W każdym epizodzie mamy dostęp do bonusowego poziomu. Jednak, aby go odkryć, trzeba być spostrzegawczym i nie skupiać się wyłącznie na ukończeniu danego przedstawienia.
Dodatkowo podczas gry zawsze mamy możliwość zdobycia jednej włóczki na level. Tak. Włóczki. Jeśli uzbieramy ich pięć to możemy wymienić je na broń w "Gift Shop'ie". Po co broń? Nie tylko kolce, czy dekompresujące działa staną nam na drodze, ale także chcące nas zabić wielkie zwierzaki i roboty oraz mające nam przeszkadzać koty.
Co w takim wypadku dostajemy za klejnoty? Więźniów. Podczas pierwszego odpalenia gry mamy tylko cztery głowy do wyboru: okrągłą, kwadratową, trójkątną i walcowatą. Za klejnoty, na początku w liczbie dziesięciu, potem piętnastu i ostatecznie dwudziestu, możemy powiększyć naszą kolekcję więźniów, by ostatecznie grać taką osobistością, jaką uważamy za najładniejszą, czy najśmieszniejszą, czy jak wolicie :). Klejnotów natomiast możemy zebrać do siedmiu za każde przedstawienie oraz zmieszczenie się w określonym czasie. Wszystkie skarby + włóczka + dobry czas skutkują dostaniem stopnia A++ i otrzymania nagrody. Czasem także pojawia się nasz przyjaciel Hatty zostawiając w losowym miejscu złoty kapelusz, który, jeśli doniesiemy go do mety, zasila nasze konto o kolejnych dziesięć jednostek waluty.
Gettling Warmer
Dodatkowo, poza sporą możliwością personalizacji (naprawdę dużo główek + dwie bronie do wyboru), piękną otoczką przyjaźni i złych kotów, do pieca dorzuca narrator. Nie wiem, gdzie znaleźli takiego geniusza, ale całą grę prowadzi rewelacyjnie.
Podczas opowiadania fabuły jest żywy i zdecydowanie przyciąga nie tylko gracza, ale także inne osoby siedzące w niedalekiej odległości. Często poza opowiadaniem samej fabuły dodaje swoje pięć groszy opowiadając o rzeczach zupełnie nieistotnych, czy zamiast ścieżki dźwiękowej sam "robi" dźwięki, które nie dość, że rozśmieszają widza, to jeszcze zwiększają klimat komizmu całej gry.
Podczas samej rozgrywki możemy usłyszeć go jak mówi do nas rzeczy typu: "nie umieraj". Oczywiście dopiero wtedy, gdy się topimy. Ponadto w każdym ukrytym poziomie zamiast normalnej ścieżki dźwiękowej, słyszymy właśnie tego narratora, wydającego z siebie dźwiękopodobne słówka, które potęgują dobrą zabawę.
Co do samej ścieżki dźwiękowej: nie jest to konkretny gatunek muzyczny. Cała muzyka została skomponowana mistrzowsko i dopasowuje się do sytuacji. Każdy kawałek jest niezwykle melodyjny i wciągający, tworzący odpowiedni klimat do właściwej sytuacji. Mimo tego, że słuchałem tych utworów przez ładnych parę godzin to nie jestem nimi znudzony i często podśpiewuję je sobie z uśmiechem na twarzy.
I'll Save You Hatty!
Jednak nie wszystko złoto co się świeci, więc i tu błędów nie unikniemy. Na wstępie, bardziej lekką upierdliwością, niż samą wadą jest fakt, iż domyślnie nie mamy ustawionego pełnego ekranu. Niezbyt często spotyka się przy takich tytułach dzieła, które odpalane są w małych okienkach, a jeśli już taki spotkamy, to gra okazuje się średnia, lekko mówiąc. Jednak dobrze, iż okazało się to tylko przesadnym strachem z mojej strony.
Z błędów dających się bardziej we znaki jest widoczny przez cały czas kursor. Podczas zabawy nie używamy myszki ani przez chwilkę. Kursor natomiast jest i sprawia, że uwaga zamiast na grze, skupia sie na jego pozycji. Jednak z wad technicznych, najgorszą jest brak możliwości zmiany ustawień pada. Przy włączeniu tytułu, przed samym menu pokazuje nam się obraz, mówiący, że twórcy rekomendują grę na padzie. Zapomnieli jednak o tym, aby dać później możliwość zmiany ustawień. Jako, że mój przycisk "start" odmówił posłuszeństwa, a klawiatura stanowi tu osobny kontroler, tak jeśli grę zaczynamy padem i staramy się wyjść przyciskiem esc na klawiaturze to gra informuje nas o tym, że inny gracz jest obecnie podłączony. Tym sposobem z gry wychodziłem dzięki pomocy klawiszy ctrl+alt+delete.
Niestety narrator także nie jest idealny i często bywało, iż używał bardziej potocznych słów (gra bez polskiego tłumaczenia), w momentach, kiedy mówił bardzo szybko. Jako, że mój angielski perfekcyjny nie jest, ciężko było mi wyłowić znaczenie z kontekstu i przepadało mi całe zdanie.
Co do możliwości personalizacji: jest ich sporo. Ale same główki po jakimś czasie (mam na myśli podwyżkę ceny) zaczynają być zbyt drogie. Tym bardziej, że za kolejne przejście tego samego przedstawienia nie dostajemy już diamentów. Tym samym po ukończeniu kampanii mamy odblokowanych ledwo ponad jeden kształt główek bohaterów. Oczywiście za zdobywanie na poziomie "normal" i "insane" klejnoty dostajemy oddzielnie. Dodatkowo też możemy zdobyć klejnoty podczas gry wieloosobowej.
We Come Here Together
Skoro jesteśmy przy grze wieloosobowej... To właśnie tutaj jest największa przyjemność z gry. Dzięki tej możliwości wszystkie niedociągnięcia i problemy bledną, bo poziom adrenaliny i endorfin podczas zabawy wzrasta do niesamowicie wysokiego poziomu.
Z przyjaciółmi możemy grać w kampanię, jak i poszczególne wyzwania. Przy czym w kampanii tylko z jednym znajomym, a w wyzwaniach może być aż czterech graczy. Dodatkowo twórcy poszli użytkownikom trochę na rękę i aby grać z najbliższymi nie musimy zakładać kolejnego konta Steam i kupować kolejnego egzemplarza gry, a wystarczy podłączyć do komputera dwa pady albo jednego pada i klawiaturę. Oczywiście nie wyklucza to możliwości gry za pośrednictwem Steama, ale daje nam możliwość gry w cztery osoby, na tylko dwóch komputerach.
Misje w kampanii są bardzo podobne do tych z wersji jednoosobowej, ale pozmieniane są tak, aby tylko współpracą można było je przejść. Nie przeszkadza to jednak w częstym przyjacielskim prztykaniu w nos i np. spychaniem naszego towarzysza z krawędzi do wody, lub zostawieniem go na pastwę kotów. Przynajmniej na poziomie "normal". Za przejście każdego przedstawienia w trybie multi także dostajemy klejnoty i co jest wielkim plusem: nie dzielimy się nimi a dostajemy ich dokładnie po tyle ile było w danym poziomie.
Błyskotki otrzymujemy także za drugi tryb gry wieloosobowej - arenę. Zbieramy znajomych, wybieramy wyzwanie i ścieramy się w grupach dwa na dwa np. w malowaniu bloczków na których stoimy - im więcej bloczków w kolorze naszej drużyny, tym więcej punktów uzyskujemy. Po każdym wyzwaniu obydwie drużyny dostają walutową nagrodę - adekwatną do wygranej.
Na wypadek, gdyby gracze uznali, iż to i tak mało, twórcy dali możliwość tworzenia własnych poziomów, a także gry w plansze stworzone przez innych uczestników zabawy. Dzięki temu uzyskujemy nieograniczoną wręcz ilość poziomów do pokonania.
We Will Leave Here Together
Tytuł zdecydowanie godny polecenia, do którego siada się na dwie - trzy godziny conajmniej (oczywiście gra sama w sobie jest o wiele dłuższa). I wystarczy jeden znajomy, aby gra potęgowała wszystkie emocje dostarczone nam podczas rozgrywki.
14,99 euro nie jest może niską ceną, ale zdecydowanie adekwatną do otrzymywanego produktu. Jeśli wiecie, że będziecie grać w to ze znajomym, to istnieje możliwość nabycia dwóch egzemplarzy w cenie 22,99 euro co już jest bardziej atrakcyjne. Ja miałem szczęście i trafiłem na -90% obniżki w czarny piątek, więc brałem bez zastanowienia.
Jeszcze raz polecam wszystkim i mam nadzieję, że spotkamy się na jednym z przedstawień.
Plusy:
- narrator
- otoczka/wyspa kotów
- co-op
- muzyka
- klimat
- nie dzieli zdobyczy z misji kampanii
- spore możliwości personalizacji
- czterech graczy na dwóch komputerach
- syndrom "jeszcze pięciu minut"
- poziom trudności
- kampania różna w zależności od tego czy gramy w singlu czy multi
- tworzenie poziomów
Minusy:
- złe ustawienia początkowe (nie full-screen itp)
- widoczny kursor
- czasem zbyt szybka narracja
- brak możliwości zmiany ustawień pada
- przechodząc kolejny raz nie otrzymujemy nagród
Ocena końcowa:
9/10










Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Będzie nam miło jeśli pozostawisz po sobie komentarz motywujący do dalszego pisania.